W niedzielę 25 października 2026 roku Luiz Inácio Lula da Silva wygrał drugą turę wyborów prezydenckich w Brazylii i zapewnił sobie czwartą kadencję. Następnego dnia przyszedł krach w Brazylii: indeks Ibovespa stracił na zamknięciu 13,88%, a w trakcie sesji nawet 17,34%. Giełda B3 wstrzymała handel na 30 minut, czego nie robiła od marca 2020 roku, a brazylijski real stracił do dolara około 9%.
Poniżej opisujemy, jak doszło do krachu w Brazylii, dlaczego inwestorzy tak bardzo pomylili się co do wyniku wyborów i które spółki straciły najwięcej. Sprawdziliśmy też na danych od 1995 roku, jak ten spadek wypada na tle historii i co działo się z indeksem po poprzednich takich krachach.
Najważniejsze w skrócie
- Wynik wyborów: Lula zdobył 51,79% ważnych głosów (64,26 mln), a Flávio Bolsonaro 48,21% (59,83 mln). W pierwszej turze 4 października prowadził Bolsonaro.
- Ibovespa −13,88% w poniedziałek 26 października, do 176 608 pkt. To piąta najgorsza sesja od 1995 roku i najgorsza od marca 2020 roku.
- Przerwa w handlu: B3 uruchomiła tzw. circuit breaker jeszcze przed otwarciem, bo wyliczony kurs otwarcia wskazywał spadek o ponad 20%.
- Dolar podrożał o 8,21%, do 5,4027 reala, najmocniej od 1999 roku. Oficjalny kurs banku centralnego wzrósł o 9,19%.
- Odbicia na razie nie ma: we wtorek indeks spadł o 0,51%, w środę o 2,68%, do 171 006 pkt. Od piątkowego zamknięcia to łącznie −16,6%.
Co się stało w Brazylii: wybory i reakcja giełdy
W pierwszej turze wyborów 4 października wygrał kandydat prawicy Flávio Bolsonaro, senator i najstarszy syn byłego prezydenta Jaira Bolsonaro, który nie mógł kandydować. Według Najwyższego Trybunału Wyborczego (TSE) zdobył 47,03% ważnych głosów, a urzędujący prezydent Lula 45,16%. Żaden kandydat nie przekroczył 50%, więc o wyniku zdecydowała dogrywka 25 października.
Rynek odczytał pierwszą turę jako zapowiedź zmiany władzy. Inwestorzy liczyli, że rząd Bolsonaro szybciej ograniczy wydatki publiczne, a to dałoby bankowi centralnemu miejsce na obniżki stóp procentowych. W poniedziałek 5 października Ibovespa wzrosła o 7,70%, a real umocnił się o 4,6%. Według relacji agencji Dow Jones również rynki zakładów faworyzowały Bolsonaro przed drugą turą.
Dogrywkę wygrał jednak Lula. Wynik ogłoszony przez TSE w niedzielę wieczorem był taki: 64 256 232 głosy (51,79%) dla Luli i 59 826 041 (48,21%) dla Flávio Bolsonaro, przy frekwencji około 81%. Lula zostanie zaprzysiężony na czwartą kadencję 5 stycznia 2027 roku, a wiceprezydentem pozostanie Geraldo Alckmin.

Wykres pokazuje, jak mocno rynek postawił na jeden scenariusz. Cały wzrost po pierwszej turze, około 7%, zniknął w pierwszych minutach poniedziałkowego handlu, a indeks spadł wyraźnie poniżej poziomu sprzed wyborów (192 115 pkt 2 października).
Poniedziałek 26 października: najgorsza sesja od pandemii
Handel na B3 zaczyna się od fazy przed otwarciem, w której giełda wylicza teoretyczny kurs otwarcia. W poniedziałek wskazywał on spadek Ibovespy o ponad 20%. Giełda uruchomiła więc tzw. circuit breaker, czyli automatyczną przerwę w handlu, jeszcze przed startem notowań. Handel stał przez 30 minut. Po wznowieniu indeks szybko spadł o ponad 17%, a minimum dnia wyniosło 169 516 pkt.
W drugiej połowie dnia część kupujących wróciła i Ibovespa zamknęła się na poziomie 176 608 pkt, o 13,88% niżej niż w piątek. Według serwisu EXAME obroty sięgnęły 88,6 mld reali, mniej więcej trzy razy więcej niż zwykle.

Jak działa circuit breaker na giełdzie B3
Circuit breaker to bezpiecznik giełdowy. Kiedy indeks spada zbyt szybko, handel zostaje zatrzymany, żeby inwestorzy mieli czas ochłonąć i przeanalizować informacje, zamiast sprzedawać w panice. Na B3 spadek Ibovespy o 10% wobec poprzedniego zamknięcia zatrzymuje handel na 30 minut, spadek o 15% na godzinę, a przy 20% giełda może zawiesić handel na czas, który sama ustali.
W poniedziałek zasady zadziałały nietypowo. Ponieważ przerwę ogłoszono przed otwarciem, przy wyliczonym spadku powyżej 20%, indeks po wznowieniu handlu przekroczył poziom 15% bez drugiej przerwy. EXAME zwróciła się do giełdy o wyjaśnienie tej różnicy. To był pierwszy circuit breaker na B3 od marca 2020 roku, kiedy giełda w ciągu kilku dni zatrzymywała handel aż sześć razy.
Real stracił 9% w jeden dzień
Równie gwałtownie zareagował rynek walutowy. Oficjalny kurs dolara ogłaszany przez bank centralny Brazylii (PTAX) wzrósł z 5,0377 reala w piątek do 5,5007 w poniedziałek, czyli o 9,19%. To największa jednodniowa zmiana tego kursu co najmniej od 2024 roku. Na rynku kasowym dolar zamknął dzień na poziomie 5,4027 reala (+8,21%), a rano kosztował nawet ponad 5,60. EXAME podaje, że był to największy jednodniowy wzrost dolara od 1999 roku.

Dla inwestora zagranicznego straty się sumowały: spadały akcje, a jednocześnie tanieje waluta, w której są notowane. Dlatego fundusz iShares MSCI Brazil (EWZ), największy ETF na brazylijskie akcje notowany w Nowym Jorku, stracił w poniedziałek 19,82%, więcej niż sama Ibovespa.
Dlaczego giełda w Brazylii spadła tak mocno
Sama wygrana Luli nie była niemożliwa. Sondaże przed dogrywką pokazywały wyrównany wyścig. Skala spadku wynika z tego, jak inwestorzy byli ustawieni przed głosowaniem. Złożyły się na nią trzy rzeczy.
1. Rynek grał pod jeden scenariusz
André Matos z MA7 Capital powiedział EXAME, że ceny od pierwszej tury były budowane pod wygraną opozycji. Fábio Murad z Wiser Asset dodał, że część inwestorów kupowała akcje i sprzedawała dolary w oczekiwaniu na szybsze porządki w finansach publicznych. Kiedy wynik okazał się inny, wszyscy naraz zamykali te same pozycje. Lale Akoner z eToro ujęła to tak, że rynki w dużej mierze spodziewały się wygranej Bolsonaro, więc część ruchu to odwracanie pozycji.
2. Obawy o finanse państwa
Największym zmartwieniem inwestorów jest budżet. Dług publiczny Brazylii jest wysoki jak na rynek wschodzący, a obietnice kampanii po pierwszej turze mają według niezależnej instytucji fiskalnej IFI, cytowanej przez MA7 Capital, kosztować około 94 mld reali. Bank UBS napisał, że rząd musi teraz pokazać konkretne dowody dyscypliny budżetowej. Goldman Sachs ocenia, że w czwartej kadencji Luli trudno oczekiwać dużych reform, a kluczowe będzie, kto pokieruje ministerstwem finansów.
3. Wysokie stopy procentowe na dłużej
Stopa Selic, główna stopa procentowa banku centralnego Brazylii, wynosi 13,75%. Rynek liczył, że po zmianie władzy będzie mogła spadać szybciej. Słabszy real podnosi jednak ceny importu, a większe wydatki państwa podtrzymują popyt. Jeśli inflacja nie będzie spadać, bank centralny dłużej utrzyma wysokie stopy. To uderza w spółki zadłużone i zależne od kredytu, czyli banki, deweloperów i handel.
Które spółki straciły najwięcej
Spadki nie rozłożyły się równo. Najmocniej traciły banki i firmy zarabiające na brazylijskim rynku wewnętrznym. Bradesco straciło 21,70%, a Itaú Unibanco, największy prywatny bank w kraju, 13,66%. Według EXAME w trakcie sesji kursy niektórych spółek, m.in. Magazine Luiza, MRV, Cosan czy samej giełdy B3, były niższe o 40-50%.

Zyskiwali za to eksporterzy, którzy sprzedają towary za dolary, a koszty mają w realach. Słabszy real oznacza dla nich wyższe zyski po przeliczeniu. Górniczy gigant Vale wzrósł na zamknięciu o 4,01%, a w trakcie dnia rosły też m.in. Suzano (celuloza), Embraer (samoloty) i WEG (silniki elektryczne). Petrobras spadł o 8,18%, mniej niż indeks, bo zarabia na ropie, ale inwestorzy obawiają się, że państwo jako główny akcjonariusz będzie wpływać na ceny paliw.
Krach w Brazylii na tle historii
Żeby ocenić skalę tego spadku, przeliczyliśmy dzienne notowania Ibovespy od 1995 roku, czyli od czasu, gdy w Brazylii obowiązuje real. Wcześniejsze lata pominęliśmy, bo w okresie hiperinflacji zmiany indeksu w walucie krajowej trudno porównywać.

Poniedziałkowy spadek o 13,88% to piąty najgorszy dzień w tym okresie. Wszystkie gorsze sesje przypadły na globalne kryzysy: azjatycki z 1997 roku, rosyjski z 1998 roku i pandemię w marcu 2020 roku. To pierwszy raz w tym zestawieniu, gdy tak duży spadek wywołało wydarzenie czysto krajowe i polityczne. Najbliższym precedensem jest 18 maja 2017 roku, kiedy po ujawnieniu nagrań obciążających ówczesnego prezydenta Michela Temera indeks stracił 8,8%.
Wybory w Brazylii zwykle nie ruszały giełdą tak mocno
Sprawdziliśmy też, jak Ibovespa reagowała na poprzednie wybory prezydenckie. Policzyliśmy zmianę na pierwszej sesji po pierwszej turze i po drugiej turze, w której wyłaniano zwycięzcę.

| Wybory | Zwycięzca | Po 1. turze | Po 2. turze |
|---|---|---|---|
| 2002 | Lula (1. kadencja) | −4,29% | −4,40% |
| 2006 | Lula (2. kadencja) | +1,67% | −1,09% |
| 2010 | Dilma Rousseff | +0,22% | +1,26% |
| 2014 | Dilma Rousseff (2. kadencja) | +4,72% | −2,77% |
| 2018 | Jair Bolsonaro | +4,57% | −2,24% |
| 2022 | Lula (3. kadencja) | +5,54% | +1,31% |
| 2026 | Lula (4. kadencja) | +7,70% | −13,88% |
W sześciu poprzednich wyborach żaden ruch po głosowaniu nie przekroczył 6%. Widać też powtarzający się schemat: od 2014 roku rynek za każdym razem rósł po pierwszej turze, kiedy dobrze wypadał kandydat bardziej przychylny inwestorom. W 2026 roku wzrost był największy, a rozczarowanie po dogrywce wielokrotnie większe niż kiedykolwiek wcześniej.
Warto pamiętać o roku 2002. Pierwsze zwycięstwo Luli również wywołało wtedy panikę, a real tracił przez wiele miesięcy. Rynek uspokoił się dopiero, gdy nowy rząd powołał ekipę ekonomiczną nastawioną na dyscyplinę budżetową, o czym w poniedziałek przypominał André Matos z MA7 Capital. Rok po wyborach Ibovespa była o 82% wyżej.
Co było po poprzednich krachach: nasz test na danych
Czy po tak dużym spadku warto kupować? Sprawdziliśmy, co działo się z Ibovespą po wszystkich wcześniejszych falach paniki od 1995 roku. Za początek fali uznaliśmy pierwszy dzień, w którym indeks stracił 8% lub więcej (kolejne takie dni w ciągu 60 sesji traktowaliśmy jako tę samą falę). Takich epizodów było dziewięć.

Wyniki są mniej jednoznaczne, niż sugeruje popularne hasło „kupuj, kiedy leje się krew”:
- Pierwszy miesiąc często był jeszcze gorszy. Po 20 sesjach indeks był wyżej tylko w 5 przypadkach na 9, a mediana wyniosła zaledwie +1,4%. We wrześniu 2008 roku po pierwszym krachu przyszedł kolejny spadek o 36%, w październiku 1997 roku o 22,8%.
- Po roku zwykle było lepiej. Po 250 sesjach, czyli mniej więcej roku, indeks był wyżej w 7 przypadkach na 9, z medianą +33,4%. Dla porównania: w zwykły, dowolny dzień od 1995 roku szansa, że indeks będzie wyżej za rok, wynosiła 66%, a mediana zmiany 13,5%.
- Były też wyjątki. Rok po krachu z 23 października 1997 roku Ibovespa była o 42,3% niżej, bo kryzys azjatycki przeszedł w rosyjski, a potem w dewaluację reala w styczniu 1999 roku.
Ten test ma ważne ograniczenia. Dziewięć epizodów to bardzo mała próba. Liczymy w realach, bez dywidend, a wysoka inflacja w Brazylii zawyża wyniki nominalne. Inwestor z Polski musiałby też doliczyć zmianę kursu reala. Wreszcie poprzednie krachy miały głównie przyczyny globalne, a obecny jest polityczny i krajowy, więc historia może się nie powtórzyć. Analitycy Itaú BBA napisali w środę wprost, że zasada „spadło, to kupuję” nie sprawdza się w obecnej sytuacji automatycznie.
Co dalej z giełdą w Brazylii
Pierwsze dni po krachu nie przyniosły odbicia. We wtorek 27 października Ibovespa spadła o 0,51%, do 175 710 pkt, choć dolar potaniał do około 5,35 reala, a rentowności kontraktów na stopę procentową DI wyraźnie spadły (DI na styczeń 2031 roku do 14,85%). W środę 28 października indeks stracił kolejne 2,68% i zamknął się na poziomie 171 006 pkt. To o 16,6% mniej niż przed dogrywką i o 11% mniej niż przed pierwszą turą.
Inwestorzy będą teraz obserwować przede wszystkim:
- Skład ekipy gospodarczej. Według InfoMoney ministrem finansów pozostaje Dario Durigan, który zapowiada, że rząd ma gotowe działania budżetowe. Wśród kandydatów na stanowisko w nowej kadencji media wymieniają wiceprezydenta Geraldo Alckmina i gubernatora stanu Piauí Rafaela Fontelesa.
- Plan budżetowy na 2027 rok. Według UBS rynek potrzebuje konkretnych dowodów, że rząd zapanuje nad wydatkami.
- Decyzje banku centralnego. Przy słabszym realu bank centralny będzie miał mniej miejsca na obniżki stóp.
- Sytuację polityczną. Według agencji Reuters Flávio Bolsonaro odleciał prywatnym samolotem do Miami mimo sądowego nakazu oddania paszportów. Analitycy Citi ocenili, że to w praktyce przekreśla szanse na podważenie wyniku wyborów.
Część banków już zmieniła zdanie o Brazylii. Według InfoMoney Citi i BCA Research obniżyły rekomendacje dla brazylijskich aktywów, uzasadniając to gorszym stosunkiem możliwego zysku do ryzyka w akcjach, obligacjach i walucie.
Czego krach w Brazylii uczy inwestora z Polski
Większość polskich inwestorów nie ma bezpośrednio brazylijskich akcji. Wiele osób ma je jednak pośrednio, przez fundusze i ETF-y na rynki wschodzące, w których Brazylia jest jednym z większych krajów, choć ze znacznie mniejszym udziałem niż Chiny, Indie czy Tajwan. Dla takiego portfela tydzień w Brazylii to zauważalna, ale ograniczona strata. Z tej historii warto wynieść kilka lekcji.
Rynek wycenia scenariusz, zanim stanie się faktem
Ceny akcji między turami odzwierciedlały oczekiwanie, że wygra Bolsonaro. Kiedy wszyscy grają pod ten sam wynik, niespodzianka powoduje, że wszyscy naraz chcą wyjść drzwiami, które są za wąskie. Dlatego największym ryzykiem bywa nie samo wydarzenie, ale to, jak bardzo rynek był pewny jednego wyniku.
Ryzyko polityczne i walutowe sumuje się
Na rynkach wschodzących polityka może w jeden dzień zmienić wycenę całego kraju, a strata na akcjach zwykle idzie w parze ze słabnącą walutą. Inwestor z zagranicy traci wtedy podwójnie, tak jak posiadacze ETF-u EWZ, który spadł o prawie 20%. Więcej o tym, jak waluta wpływa na wynik, piszemy w poradniku o ETF-ach.
Dywersyfikacja chroni przed pojedynczym krajem
Portfel oparty na jednym kraju, zwłaszcza rynku wschodzącym, może stracić w jeden dzień tyle, ile szeroki globalny indeks traci w ciężkim roku. Rozłożenie pieniędzy na wiele rynków nie usuwa ryzyka, ale sprawia, że jedna niespodzianka nie przekreśla całego planu. Jak dobrać poziom ryzyka do siebie, wyjaśniamy w tekście Profil inwestora, a jak przetrwać spadki bez paniki, w poradniku Jak zacząć inwestować.
Ostatnie dni dobrze pokazują też, że duże spadki zdarzają się nie tylko w Brazylii. W październiku opisywaliśmy również spadki na Wall Street, a bieżącą sytuację na światowych rynkach podsumowujemy co tydzień w serii Przegląd rynków.
Źródła i metoda
Wyniki wyborów pochodzą z komunikatu Najwyższego Trybunału Wyborczego Brazylii (TSE). Kurs PTAX pobraliśmy z Banco Central do Brasil. Dzienne notowania Ibovespy i ETF-u EWZ pochodzą z danych giełdy B3 i NYSE Arca udostępnianych przez Yahoo Finance. Przebieg sesji, obroty i wypowiedzi analityków podajemy za relacjami EXAME, InfoMoney i agencji Reuters. Wszystkie statystyki historyczne (ranking spadków, reakcje na wybory, test po krachach) policzyliśmy sami na zamknięciach dziennych od 2 stycznia 1995 roku do 28 października 2026 roku. Dane sprawdzamy zgodnie z naszymi zasadami redakcyjnymi, a pojęcia z tekstu wyjaśnia słownik inwestora.
Artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny. Nie jest rekomendacją inwestycyjną ani zachętą do kupna lub sprzedaży jakichkolwiek instrumentów finansowych.
Najczęściej zadawane pytania
Kto wygrał wybory w Brazylii w 2026 roku?
Wybory prezydenckie w Brazylii wygrał Luiz Inácio Lula da Silva. W drugiej turze 25 października 2026 roku zdobył 51,79% ważnych głosów (64 256 232), a Flávio Bolsonaro 48,21% (59 826 041). Dla Luli to czwarta kadencja, rozpocznie ją 5 stycznia 2027 roku.
Dlaczego doszło do krachu w Brazylii?
Po pierwszej turze, którą wygrał Flávio Bolsonaro, inwestorzy zakładali zmianę władzy i szybsze porządki w finansach publicznych. Kupowali akcje i sprzedawali dolary. Wygrana Luli zaskoczyła rynek, a obawy o wydatki budżetowe i wysokie stopy procentowe spowodowały masową wyprzedaż. Ibovespa straciła 26 października 13,88%.
Co to jest Ibovespa?
Ibovespa to główny indeks giełdy B3 w São Paulo, odpowiednik polskiego WIG20 czy amerykańskiego S&P 500. Obejmuje kilkadziesiąt największych i najpłynniejszych brazylijskich spółek, m.in. Petrobras, Vale, Itaú Unibanco i Bradesco.
Co to jest circuit breaker na giełdzie?
Circuit breaker to automatyczna przerwa w handlu po gwałtownym spadku indeksu. Na brazylijskiej giełdzie B3 spadek Ibovespy o 10% zatrzymuje handel na 30 minut, a o 15% na godzinę. 26 października 2026 roku przerwę ogłoszono przed otwarciem, bo wyliczony kurs otwarcia wskazywał spadek o ponad 20%.
Ile stracił brazylijski real?
Według oficjalnego kursu banku centralnego (PTAX) dolar podrożał 26 października 2026 roku o 9,19%, z 5,0377 do 5,5007 reala. Na rynku kasowym dolar zamknął dzień na poziomie 5,4027 reala (+8,21%), co według EXAME było największym jednodniowym wzrostem od 1999 roku.
Czy warto teraz kupować brazylijskie akcje?
Nie da się tego przewidzieć. Nasz test na danych od 1995 roku pokazuje, że po wcześniejszych krachach Ibovespa rok później była zwykle wyżej (7 razy na 9), ale w pierwszym miesiącu często spadała dalej, a w jednym przypadku rok później była o 42% niżej. Brazylia to rynek o wysokim ryzyku politycznym i walutowym, dlatego może być najwyżej niewielką częścią dobrze zdywersyfikowanego portfela.





